Zbigniew Woźniak z. 3/2011

Publiczne − czyli czyje?

„Publiczne” intuicyjnie rozpoznawane było zawsze przez ludzi jako „nasze” – w ostatnich latach procesy liberalizacyjne w gospodarce spowodowały, że stało się „i nasze i nie nasze”, bowiem po wykonaniu aktu wyborczego podatnicy tracą realny wpływ na sposób, zakres i wielkość dystrybuowanych usług publicznych finansowanych z danin obywateli, niekompetencja decydentów zaś błędy alokacji i złe gospodarowanie środkami publicznymi nie mają innej niż polityczna odpowiedzialności.
Znaczenia zatem nabierają pytania o to, kto, za co płaci i co w zamian otrzymuje, kto powinien organizować oraz świadczyć usługi, kto zyskuje, a kto traci na quasi-rynku usług publicznych, jakie są kryteria bezpieczeństwa socjalnego, które usługi te winny chronić, a także co jest publiczne, a co prywatne w systemie świadczeń i usług socjalnych itp.
Zbyt daleko posunięta ekonomizacja usług publicznych, tracąca z pola widzenia wartości i cele społeczne spotyka się z coraz większą społeczną krytyką – wykazywana w badaniach socjoekonomicznych narastająca nieefektywność sektora usług publicznych wymaga z całą pewnością nie tylko przemyślenia na nowo sposobu definiowania polityki w tym sektorze (zasady, normy, wartości, cele), ale i narzędzi realizacyjnych (strategie, priorytety). Konieczna przebudowa sektora usług publicznych nie może jednakże oznaczać powrotu do monopolu państwowego i rozwiązań mających w tle stosowanie uproszczonej zasady egalitaryzmu − nie może także prowadzić do „państwa minimum” przerzucającego odpowiedzialność za warunki i jakość usług i życia na jednostki i niepubliczne podmioty sceny publicznej.

 

Strona wykorzystuje pliki cookie (tzw. ciasteczka) do prawidłowego działania lub w celach statystycznych. Ustawienia dotyczące plików cookie można zmienić w opcjach przeglądarki internetowej. Dodatkowe info: wszystkoociasteczkach.pl.

Zaakceptuj pliki cookies z tej strony.