Jarosław Mikołajewicz z. 3/2010

O słusznościowych granicach prawa

Refleksja sprawiedliwościowa, usystematyzowana już w starożytności przez arystotelesa, towarzyszy ludzkości od czasu, gdy rozpoczęła autorefleksję. Szczególnie ożywiona jest w odniesieniu do prawa.
Zasadniczo rzecz biorąc, konstrukcje sprawiedliwościowej treści prawa dotyczyć mogą dwóch kategorialnie odmiennych zagadnień. Po pierwsze − treści samego prawa (sąd sprawiedliwościowy) służyć tu może zarówno krytyce, jak i aprobacie moralnej norm prawnych, a także stanowić podstawę czy element dookreślania samej treści norm prawnych; po drugie – kwalifikacji moralnej aktów stosowania prawa, aż po odmowę nadawania im cech prawności. Ten drugi aspekt jest często w ogóle niedostrzegany. Akcent bywa przesuwany na samo prawo, do którego wprowadza się przesłankę negatywną – mianowicie, że dyskwalifikacji ontologicznej, jako prawo, ulega ta część wytworów czynności zasadniczo prawotwórczych, których treść w jakimś sensie jest niegodziwa.
Takie ujęcie, pomijając kwestię samej jego zasadności ze względów logicznych, ma tę podstawową wadę, że dokonuje pewnego zafałszowania odpowiedzialności moralnej za wytwór kulturowy, którym jest prawo. Przeciwne stanowisko, odrzucające komponentę słusznościową samej istoty prawa pozytywnego, opiera się na etyce odpowiedzialności, fundowanej na takim pojęciu godności ludzkiej, które zakłada wolną wolę. Stąd również dopuszcza możliwość czynienia zła. Brak jakichkolwiek argumentów metafizycznych, aby odrzucić jako prawo taki pozytywny wytwór moralny, który urągałby elementarnym wymogom sprawiedliwości czy przekraczał granicę słuszności tak dalece, że wzbudzałby uzasadniony sprzeciw moralny. Zwolennicy tego poglądu podnieśliby również argument z operatywności pojęć moralnych. Wprowadzanie komponenty słusznościowej do pozytywistycznie pojmowanego prawa osłabia postawy wobec niego krytyczne.
W ramach grupy problemów sprawiedliwościowych, odniesionych do samego prawa, a nie do aktów jego stosowania, należy wyróżnić problematykę sprawiedliwościowej treści norm prawnych. W tym wypadku sądy sprawiedliwościowe są niejako inkorporowane do treści prawa, a nie stanowią podstaw jego zewnętrznej oceny. Tak pojmowana sprawiedliwość prawa, poza koncepcją petrażyckiego, której treść uniemożliwia legitymizację sprawiedliwościową jakichkolwiek norm z innych względów niesłusznych, dla zachowania etycznej koherencji wymaga korekt innymi wartościami, takimi jak prawość, epika czy miłosierdzie.
Co istotne, aczkolwiek mogłoby się wydawać, że sprawiedliwość stosowania prawa zagwarantowana jest przez formalną i treściową sprawiedliwość prawa, to jednak trzeba zauważyć, iż nigdy nie da się wykluczyć sytuacji, że prawo samo w sobie bynajmniej nie niesprawiedliwe w okolicznościach konkretnego przypadku przedstawia się jako wprost niemiłosierne. W takim przypadku dla zachowania obrazu słusznego moralnie prawa konieczna jest korekta aktów jego stosowania z punktu widzenia innych wartości niż sprawiedliwość.
Tak czy inaczej idea petrażycjańska ma tę podstawową zaletę, że jest dostateczna i bezwyjątkowo konkluzywna, a to w tym sensie, iż nie wymaga żadnych korekt z punktu widzenia sądów słusznościowych sądów sprawiedliwościowych. Co w przypadku koncepcji arystotelejskiej, dla zachowania etycznej koherencji, jest nierzadko konieczne. Ideami takimi są w szczególności prawość, epikea czy w innym ujęciu miłosierdzie, którym przyjdzie nam się bardziej szczegółowo zająć.

 

Strona wykorzystuje pliki cookie (tzw. ciasteczka) do prawidłowego działania lub w celach statystycznych. Ustawienia dotyczące plików cookie można zmienić w opcjach przeglądarki internetowej. Dodatkowe info: wszystkoociasteczkach.pl.

Zaakceptuj pliki cookies z tej strony.